Taka Tatanka

Yellowstone jest najstarszym parkiem narodowym na świecie. Już na początku XIX wieku na te tereny zawitała słynna ekspedycja Lewisa i Clarka, którzy dostrzegli tu piękno przyrody, obfitość zwierzyny oraz… Indian ze szczepów Wron i Szoszonów. Park założony został w 1872 roku dzięki staraniom pewnego geologa – Ferdinanda Heydena. Początkowo park nie był zbyt dobrze strzeżony, a zwierzyna łowna przyciągała do niego kłusowników. Jak mogło być inaczej skoro powierzchnia parku wynosi blisko 9 tysięcy kilometrów kwadratowych, a początkowo stacjonował tu jedynie jeden mały oddział kawalerii konnej armii Unii? Później, w czasie Pierwszej Wojny Światowej, dano poborowym wybór: „Albo jedziesz na front do Francji, albo będziesz bronić parku przed kłusownikami” i szeregi National Park Service (czyli organizacji tutejszych leśników) zaroiły się od ochotników pałających bezgraniczną miłością do rodzimej przyrody.

Masowe polowania na bizony przez cały wiek XIX spowodowały jednak, że przeogromne stada, które potrafiły zapełnić swymi sylwetkami prerię aż po horyzont, zostały prawie dokumentnie wybite tak, że na początku XX wieku zostało ich tylko… 50 sztuk. Później jednak dekretami kolejnych prezydentów rozpoczęto projekt odbudowy gatunku. Obecnie pogłowie tego kuzyna naszego żubra utrzymywane jest na bezpiecznym dla lokalnego ekosystemu poziomie około 3500 sztuk. Gdy po raz pierwszy zobaczyliśmy je z bliska dostojnie spacerujące sobie po… naszym kempingu zamarliśmy z wrażenia. Później na tyle przywykliśmy do ich obecności, że nawet nie zatrzymywaliśmy się, gdy chrupały sobie trawę lub tarzały się w parkowym błocie oddalone o jakieś dwadzieścia metrów od nas lub naszego samochodu. Jednego nawet spotkaliśmy obok szlaku turystycznego. Stał dosłownie pięć metrów dalej i gdyby nie ostrzeżenia strażników zabraniające się zbliżać do tych mimo wszystkich dzikich zwierząt, miałem wielką ochotę poczochrać go po czuprynie pomiędzy rogami.

Yellowstone jest jednym z niewielu parków na świecie, w którym zarządzający leśnicy przyzwalają na… pożary lasu. Okazuje się, że wiele roślin parku to tzw. pirofity, czyli rośliny, które znoszą pożar bez większego kłopotu. Dodatkowo, sporo z rosnących tu drzew iglastych potrzebuje ognia do… rozmnażania. Ich szyszki potrafią bowiem otworzyć się i rozsiać zarodniki pod wpływem odpowiednio wysokich temperatur. Rocznie w Yellowstone występuje kilkanaście mniejszych i kilka większych pożarów. Prawie wszystkie są pochodzenia naturalnego jakim jest uderzenie pioruna. Ślady tych pożarów można zaobserwować prawie na każdym kroku.

Park położony jest w strefie aktywnej sejsmicznie stąd też obecność zadziwiających źródeł, gejzerów i przepotężnych formacji skalnych, które piętrzą się wokół. O strukturze skał w tej części Stanów można zresztą pisać poematy, a paletą barw mogłyby one obdzielić cały warsztat Klimta. Wszystkie odcienie żółci, czerwieni, brązów, szarości i czerni. Gdzieniegdzie fiolety, gdzieniegdzie róże, gdzieniegdzie antracyt…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s