Igraszki w Ogrodzie Orchidei

– Mamo… mamo… nudzi mi się.

– Mamo… mamo… chce mi się jeść.

– Mamo… no kiedy już się w końcu obudzisz?

Lekko po trzeciej w nocy Nina radosna jak skowronek postanowiła, że już dłużej nie będzie spać i cały świat powinien o tym się dowiedzieć. Mama wytrzymała jakieś dwie godziny. W końcu odesłała Ninę, oraz jej obudzoną już starszą siostrę Lenę do pokoju taty. Była godzina piąta rano…

Na szczęście śniadanie w hotelu serwowali od siódmej. Na całkiem miłym tarasie, w budzącym się dopiero upale dnia codziennego zjedliśmy tosty z serem oraz jogurty. W sumie liczyliśmy na jakąś jajecznicę, ale niestety śniadanie zaserwowano nam w wersji budżetowej.

Pierwszym celem naszej podróży było zapoznanie się z okolicą oraz zakup lokalnej karty SIM z dostępem do internetu. Wyruszyliśmy w trasę. W poszukiwaniu karty SIM, wędrując od uliczki do uliczki, znaleźliśmy się blisko Narodowego Muzeum Islamu. Malezja jest bowiem państwem gdzie podstawową religią jest islam. Mamy tu jednak również wyznawców buddyzmu, hinduizmu, protestatyzmu jak również chrześcijaństwa. Odnoszę wrażenie, że to jeden z niewielu krajów na świecie gdzie wszystkie większe religie współegzystują obok siebie bez większych komplikacji. A przynajmniej tak to widać powierzchownie. Żeby rzeczywiście poznać tutejsze warunki musielibyśmy pewnie spędzić tu znacznie więcej czasu, a nie tylko odwiedzać przez kilka tygodni turystyczne atrakcje.

2016-01-29 10.02.15

Aby zobaczyć panoramę KL warto wspiąć się na pobliskie wzgórze, przy którym mieści się Ogród Ptaków oraz Ogród Orchidei. Ogród Ptaków jest podobno największym na świecie zakrytym miejscem, w którym fruwają egzotyczne ptaki. Ogród Orchidei zaś… tu mieliśmy niezłą zabawę. Gdy wchodzi się na wzgórze przy ponad 30-stopniowym upale i dość dużej wilgotności to ma się wrażenie, że ciuchy stają się Twoją drugą skórą przylepiając się do ciała. I pewnie wspinaczka ta byłaby dość żmudna nie warta wysiłku, gdyby nie fontanny w ogrodzie, które wynagrodziły nam ten trud. Igraszkom i wzajemnemu pryskaniu się nie było końca. Mokrzy i szczęśliwi ruszyliśmy w dalszą drogę.

2016-01-29 10.54.54

Najlepszym sposobem przemieszczania się po KL obecnie jest taksówka Uber. Z Parku Ptaków pod Petronas Tower, gdzie mieliśmy zamiar pooglądać Akwarium nie wyniosło to nas więcej niż 10 RMY. Ale gdy tam dojechaliśmy dopadł nas Jetlag Gigant.

2016-01-29 15.33.57

Niemrawo jeszcze udało się nam zjeść coś w pobliskim centrum handlowym, ale widać już było po Ninie pierwsze oznaki kryzysu. Dopadł on nas gdy doszliśmy w końcu do holu budynku, w którym mieści się Akwarium. A właściwie to my doszliśmy, a Nina została doniesiona. Ucięliśmy sobie krótką, godzinną drzemkę na kanapach i fotelach i z nowymi siłami wkroczyliśmy do podwodnego świata Akwarium KLCC.

Wstęp do Akwarium to wydatek 64 RMY od osoby dorosłej i 53 RMY od dziecka. Warto zaznaczyć, że w Malezji 12-latki są już niestety traktowane jak osoby dorosłe. Samo Akwarium jest duże i posiada sporo okazów fauny i flory morskiej. Sercem jest długi korytarz z przesuwającym się automatycznie chodnikiem wewnątrz gigantycznego akwarium, w którym majestatycznie pływają wielkie rekiny, płaszczki i inne ryby. Widok zębów rekina tuż nad Twoją głową robi duże wrażenie.

2016-01-29 16.37.53

Zbliżał się już wieczór i chcieliśmy jeszcze „rzutem na taśmę” wjechać na Petronas Tower – bliźniacze wieże – symbol Kuala Lumpur, ale nie było już biletów na satysfakcjonujące nas godziny. Dlatego też zostawiliśmy sobie tę atrakcję na dzień jutrzejszy.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s