Punktualny Antonio cz.1

Na wyspie Bastimentos spędziliśmy 3 noce. Przez ten czas naładowaliśmy nasze akumulatory na tyle, żeby wyruszyć w dalszą podróż. Niestety zakup biletów na podróż z panamskiej Isla Bastimento do kostarykańskiego San Jose nie był możliwy za pośrednictwem ani internetu, ani nawet telefonu, więc musiałem udać się do Bocas na głównej wyspie. Standardowa wodna taksówka kosztuje 4 dolary w jedną stronę i 7 w obie. Po około 30 minutach znalazłem się w mieście poszukując sposobu na przedostanie się do San Jose.

Bocas del Toro - Isla Colon

Większość przewodników podaje, że najbardziej komfortowym sposobem na dotarcie z Bocas do San Jose jest samolot, a zaraz potem – bezpośredni autobus. Samolot od razu wykreśliliśmy z naszej listy ze względu na wysoki koszt. Bezpośredni autobus zaś kosztuje 70 dolarów od osoby. To również wydało się nam drogie. Szukałem zatem tańszej opcji, która jednak nie będzie wymagała od nas kilku przesiadek, czekania na jakiś przystankach czy kupowania biletów w kolejnych miejscach.

SAMSUNG CSC

Na miejscu bilety można nabyć w kilku miejscach, z których miejscowi wskazali mi niepozornie wyglądający niebiesko-biały kontuar z koślawo wymalowanym napisem Tourist Office i z przyjaźnie wyglądającą panią. Moim, pozostawiającym wiele do życzenia, łamanym hiszpańskim wyjaśniłem jej cel mojej wizyty.

– Tak. Mamy takie bilety. – odpowiedziała Pani z Biura.

– I to są bilety na autobus bezpośrednio do San Jose w Kostaryce? – upewniłem się.

– Tak, do San Jose. O 8:00 rano jest łódka do Almirante, stamtąd o 10:00 odjeżdża busik, który   zawiezie Was do Chanquinola, gdzie od razu wsiadacie w klimatyzowany autobus do San Jose.

– A ile kosztuje bilet? – zapytałem.

– 37 dolarów od osoby zajmującej miejsce. – odparła Pani z Biura.

Jedynym problemem wydawało się więc tylko zorganizowanie sobie transportu z naszej wyspy Bastimentos do Bocas tak, aby być najdalej na 7:45 na miejscu i wsiąść na łodkę do Almirante. Pani jednak była przygotowana i na to.

– Antonio! Necesito una lancha en la Playa de Red Frog por la manana a las siete y media. Son cinco personas. Dos adultos y tres ninas. Quieres ir? – w ten sposób Pani z Biura przywołała współpracującego z nią najwyraźniej rybaka, który zgodził się przyjechać po nas o wpół do ósmej rano.

Podszedłem do Antonio, powiedziałem mu jak bardzo nam zależy na tym, aby się nie spóźnił i ustaliłem zawczasu cenę. Pogadaliśmy chwilę o Mundialu, o rodzinie, o pogodzie i ciężkiej pracy. Chciałem nawiązać z nim bliższą relację tak, aby zmotywować go do poważnego potraktowania odebrania nas o czasie. Aby dodatkowo zmotywować Antonio do pojawienia się o umówionej godzinie zgodziłem się na cenę nieco wyższą niż standardowa. Nie miałem więcej argumentów w zapasie. Antonio zarzekał się, że będzie o czasie, przeżegnał się i wezwał na świadka Najświętszą Panienkę.

Pani z Biura również poręczyła za niego po czym odebrała ode mnie zaliczkę w postaci 25 dolarów, a konto biletów autobusowych. Następnie wypisała na świstku nasze imiona, oraz kwotę zaliczki wraz z kwotą pozostającą jeszcze do zapłaty.

Zadowolony wróciłem na wyspę Bastimentos.

c.d.n.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Punktualny Antonio cz.1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s