Trasa Warszawa – Berlin – Madryt

Jesteśmy pierwszy dzień w podróży, a ja już wiem, że ta wyprawa będzie wyjątkowa. Wyjątkowa nie tylko ze względu na kierunek i pokonywaną odległość, ale głównie na sposoby radzenia sobie z naszymi dorastającymi dziećmi. Głównym wyzwaniem jest radzenie sobie z rozbrykaną dwuipółlatką, która odkrywa prawie niczym nie skrępowaną możliwość poruszania się. Zawsze i wszędzie. Żadna kontrola na lotnisku nie stanowi przeszkody. Żaden policjant nie może dyktować warunków przejścia po pasach. Żaden ojciec ani matka nie mogą przeszkodzić w dostaniu się do kabiny pilota w samolocie.

Naszą podróż zaczęliśmy od nieprzyzwoicie wczesnej pobudki. W małym popłochu opuściliśmy nasz dom chcąc przedostać się samochodem przez poranne, warszawskie korki. Podróż z Warszawy do Berlina zajęła nam 7 godzin z przystankiem na obiad. Gdyby nie zabrana ze sobą elektronika to pewnie musielibyśmy robić przystanki o wiele częściej. Po raz pierwszy mieliśmy okazję przetestować pożyczony nam przez Samsunga tablet Samsung Galaxy Tab3. Największym, pozytywnym zaskoczeniem był czas pracy tego urządzenia. Bateria wytrzymała pół drogi w samochodzie i jeszcze w samolocie do Madrytu dziewczyny nadal rozwiązywały jakieś gry logiczne.

Mała porada dla podróżujących samochodem z naszego kraju w stronę Niemiec. Ceny paliwa na ostatniej stacji benzynowej w Polsce były o 50 gr wyższe niż na stacji w Warszawie.  Warto więc wyliczyć sobie tankowanie jak najmniejszej ilości paliwa tak, żeby zbytnio nie przepłacać.

W Berlinie odlatywaliśmy do Madrytu z lotniska Tegel. Samochód zostawia się tu na przyległych parkingach wokół lotniska. Koszt parkowania na około 3 tygodnie zależy od samej lokalizacji parkingu oraz od tego, z jak dużym wyprzedzeniem się go rezerwuje. Ogólnie jednak nie powinno to kosztować więcej niż ok. 90-100 Euro. Transfer z parkingu na lotnisko jest bezpłatny w obie strony.

IMG_20140612_163836

Po tylu godzinach spędzonych w samochodzie dziewczyny zaczęły swoje „szaleństwa”. Niestety lotnisko Tegel nie jest specjalnie ‘przyjazne’ oczekującym na wylot pasażerom, nie mówiąc już o dzieciakach. Brak tu jakichkolwiek atrakcji, choćby najmniejszego placyku zabaw, czy choćby ikeowskiego stoliczka z kolorowankami. Naszym pociechom  pozostało więc bieganie po korytarzach lotniska, jazda schodami ruchomymi, odwiedzanie sklepów. Dzieciaki musiały odreagować kilka godzin bezruchu. Mieliśmy sporo czasu, więc odwiedziliśmy Starbucksa, w którym dziewczynyraczyły się doskonałym mrożonym napojem o smaku mango, a my zieloną herbatą. Bagaże nadaliśmy tylko do Madrytu, a nie do Panama City nie ufając hiszpańskiej i południowoamerykańskiej dokładności.

W samolocie Nina przechodziła samą siebie. W pełni zasłużyła na przydomek Kochanego Koszmarka. Śpiewała, krzyczała, wczołgiwała się pod fotel w poszukiwaniu niesamowicie istotnego kawała papieru. To wszystko, ponieważ o godzinie 22:00 była już mocno zmęczona. Pola i Lena natomiast zapałały bezbrzeżną miłością do zupek w proszku z makaronem za 3 Euro, które panie stewardessy serwowały na pokładzie naszego samolotu.

IMG_20140612_202000

Do Madrytu dotarliśmy po 23:00. Szybki telefon po hotelowy bus i przejazd do hotelu położonego obok lotniska. Na miejsce dotarliśmy akurat, aby zobaczyć fragmenty drugiej połowy meczu otwarcia Mundialu. Prysznic i zmęczeni walnęliśmy się do łóżek. Na nic innego nie wystarczyło nam siły po dwudziestu godzinach podróży. Tylko Nina nie mogła zasnąć i jeszcze przez dobrą godzinę układała się na łóżku. Jutro czeka nas o wiele dłuższy przelot. Zobaczymy co tym razem wymyśli nasz Kochany Koszmarek?

Reklamy

2 thoughts on “Trasa Warszawa – Berlin – Madryt

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s