Rozmiar ma znaczenie

Po blisko miesięcznej podróży wróciliśmy do Polski. Siedzimy teraz w dusznym domu i przeglądamy blisko półtora tysiąca zdjęć jakie zrobiliśmy. Temperatura i wilgotność za oknem chcąc, nie chcąc sprawiają, że wracamy myślami do ostatniego etapu naszej wyprawy – Pekinu.

Jeśli zachwycałem się jeszcze kilka wpisów temu nad fantastyczną pogodą jaka przywitała nas w Pekinie, to po jednym dniu tam spędzonym, chciałem edytować tamten wpis. Okazało się, że w dniu przyjazdu zafundowano nam „wersję demo” pogody. Jasne słońce i bezchmurne niebo sprawiało, iż stolica Chin wywarła na nas początkowo bardzo dobre wrażenie. W kolejnych dniach niestety było już tylko gorzej. Smog, szarobure niebo i oblepiająca człowieka wilgotność szybko pozbawiają człowieka sił witalnych. Jeśli dołoży się do tego potężne odległości, które jest się zmuszonym pokonywać, aby dostać się z jednego punktu do drugiego – Pekin może człowieka zmęczyć.

Nasz hotel znajdował się kilka przystanków autobusowych od ostatniej stacji metra. Był bardzo komfortowy, jednak komunikacyjnie mogliśmy wybrać lepiej. Czarę goryczy przelewali taksówkarze, którzy nie chcieli nas wozić do stacji najbliższej metra twierdząc, że to dla nich zbyt krótki odcinek – zbyt mały zarobek.  Woleli stać przez następnych kilka godzin przy hotelu czekając na swojego „Graala”. Taksówkarze w Pekinie są nieźle zmanierowani.

Metrem można w Pekinie dotrzeć praktycznie w każde miejsce, jednak rozmiar tego miasta powoduje, że sam dojazd do centrum zajmował nam godzinę czasu. Aby dostać się do wybranej lokalizacji musieliśmy jeszcze pokonywać niezliczone ilości schodów. Przemieszczanie się z małym dzieckiem i jego wózkiem nie należały do najprzyjemniejszych. Na ulicach praktycznie nie widać wózków. Jeśli już w trakcie dnia widzi się rodziców, lub częściej dziadków, z dziećmi to w większości przypadków noszone są one na rękach. Myliłby się jednak ten, który sądziłby, że wózki dziecięce są tu oznaką luksusu. Chodzi bardziej o przyzwyczajenie i uwarunkowania kulturowe. Tak samo jak zakładanie dzieciom pieluch. A precyzyjnie – brak stosowania przez Chińczyków pieluch.

Tato pracuje nad bicepsem

W większości przypadków mali Chińczycy biegają w przemyślnie skrojonych śpiochach, które posiadają rozcięcie na pupie. Takie dziecięce body pozwala na szybką reakcję podczas załatwiania przez dziecko potrzeb fizjologicznych. O ile spotkaliśmy się z przypadkami „szybkiego” wysadzania chińskich dzieci na ulicach, o tyle ciężko nam było sobie wyobrazić sytuację, gdy mamy do czynienia ze sprawą „grubszego kalibru”. Na nasze szczęście nie mieliśmy okazji doświadczyć takiej sytuacji.

Mamo, mamo to oni zakosili moją pieluszkę!

Wracając do pekińskiej komunikacji, to jest ona bardzo dobrze i nowocześnie urządzona. Na stacjach są zarówno automaty jak i budki do kupowania biletów. Kolejek praktycznie nie ma, albowiem sprzedawane są bilety jednego rodzaju. Za 2 Yuany można dojechać praktycznie wszędzie. I nie ma kombinowania z biletami tygodniowymi, miesięcznymi, ulgowymi itd. Masz 2 Yuany – to jedziesz. Linie metra są bardzo dobrze opisane i po kilku minutach można się w nich dobrze rozeznać. Na większości stacji, które są w miarę świeżo wybudowane, podróżny stoi oddzielony od nadjeżdżających wagoników pleksiglasową ścianą, która rozsuwa się po zatrzymaniu się pociągu w ściśle wyznaczonym miejscu.

Pekińskie metro zatłoczone w godzinach szczytu

W metrze panuje typowo europejska atmosfera. Gdzieniegdzie widać oczywiście pracowników fizycznych powracających do swoich lokum na peryferiach stolicy, ale w większości podróżni metra to przykład chińskiej klasy średniej. Natężenie smartfonów i tabletów w metrze również jest znakiem bogacącego się społeczeństwa. Według statystyk przeczytanych w chińskim magazynie China Daily, produkt krajowy brutto na głowę Chińczyka w aglomeracjach miejskich wyniósł w 2011 roku średnio 13 880 USD. Taki wskaźnik w Polsce dla całego kraju wynosi 13 540 USD. Życie w chińskich miastach nie różni się w widoczny sposób od tego, co znamy z Europy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s