Stare miasto jak stare wino

O godzinie szóstej rano pociąg wypluł nas na stacji Pingyao. Chińskie koleje państwowe przeżuwały nas przez dziewięć długich godzin z Xi’an i wysiadając rano na małym dworcu nie mieliśmy ochoty na nic innego tylko prysznic i jeszcze krótką drzemkę. Okolica po wyjściu z dworca jawiła się iście postapokaliptycznie. Szare, socrealistyczne gmachy, zakurzone ulice, pozrywane plakaty i nieliczni krzątający się już ludzie, którzy zaczęli rozstawiać swoje stragany i polowe kuchnie. Dowlekliśmy się do jednej takiej, w której zaserwowano nam miejscową odmianę zupy. Pomysłowi Chińczycy w objazdowych kuchniach nie mają zmywarek, więc kwestię mycia naczyń rozwiązują obwiązując talerze woreczkami foliowymi. Na zupkę skusiłem się tylko ja.

Zamiast zmywarki do naczyń

Od samego dworca kolejowego jechał za nami rykszarz, który z uporem maniaka próbował zaoferować nam swoje usługi. Oczywiście po odpowiedniej cenie. Po pewnym czasie już prawie zrezygnował, ale wówczas to my zaproponowaliśmy mu pracę. Tym razem po naszej stawce. Zgodził się zgrzytając zębami, a my dojechaliśmy do naszego miejsca pobytu przez następnych kilka dni – Hotel Cheng Home for Aged Folk (Hotel Cheng Dom dla Wiekowych). Biorąc pod uwagę tę nazwę, trochę obawialiśmy się zastępów śliniących się staruszków. Jak to jednak zwykle z nazwami w Chinach bywa – nie miała ona wiele wspólnego z wiekiem hotelowych gości. W Chinach bowiem zazwyczaj Jadeitowe Wzgórze Cesarza okazuje się zwykłym, zachwaszczonym pagórkiem, a Jezioro Niebiańskiej Mądrości – ledwie widocznym bajorkiem.

Nasze dwa maleńkie pokoiki były urządzone po spartańsku, ale za to całkiem schludne. Obsługa hotelu okazała się również bardzo pomocna i pobyt tam nie dał się nam za bardzo we znaki. No i położenie hotelu też można było zapisać in plus. A w starym Pingyao, położenie hotelu jest bardzo istotne…

Mao ze straganów ze starociami stał się w Chinach ikoną popkultury

Jeśli Twój hotel jest dobrze położony, to możesz wstać rano wraz z piejącym kogutem i podreptać na piętnastowieczne mury robić zdjęcia wschodzącego słońca. Możesz kolejno zwiedzać stary dom gubernatora, świątynie taoistyczne, wiekowy bank i muzeum propagandy. Możesz też po prostu włóczyć się arteriami starego miasta próbując nie być potrąconym przez wózki elektryczne wyładowane po brzegi chińskimi turystami. Próbując uciec od tłumów możesz skręcić w którąś z bocznych uliczek. Oprócz zapyziałych podwórek i rozpadających się murów nie znajdziesz tam nic ciekawego. Ale znajdziesz tam spokój.

Zawieście czerwone latarnie

Jeśli Twój hotel stoi przy jednej z głównych arterii starego Pingyao marzenie o błogim spokoju pryska jak bańka mydlana. Stada chińskich turystów podążają za przewodniczkami z megafonami jak szczury za flecistą. Motorowery trąbią w niebogłosy. Ze sklepów dobiega stukot bębenków na sprzedaż, a sprzedawcy targują się ochoczo o każdego juana. Zgiełk, wszechobecny kurz i tłum.

Widok z murów przez mury na mury

A przecież stare Pingyao należy kontemplować jak wino o dobrym roczniku. Trochę jak Wenecję. Nieśpiesznie. Przechadzając się wąskimi uliczkami. Oglądając stragany ze starociami. Wspinając się na zabytkowe mury i wieże. Robiąc zdjęcia rozpadających się budowli, połatanych straganów i zniszczonych życiem ludzi.

Sądzę, że nam się to w miarę udało. Pomimo tego, że byliśmy tam z dziećmi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s