Leniwa panda

Xi’an wybraliśmy nie tylko ze względu na możliwość zwiedzania zabytków, ale również na możliwość zobaczenia pand. Te urocze niedźwiadki stały się symbolem nowego państwa chińskiego i odsunęły w kąt smoka, z którym zawsze kojarzony był ten kraj. Ten zabieg propagandowy jest wspomagany przez politykę rządzącej partii, która smoka uważa za zbyt ekspansywnego, agresywnego i źle się kojarzącego. Panda natomiast… No kto nie kocha misia pandy?

Prawdziwym turystycznym miejscem, w którym można zobaczyć pandy jest Chengdu – miasto w prowincji Seczuan, w którym mieści się Chińska Baza Badawczo-Hodowlana Pandy Wielkiej. Ponieważ jednak Chengdu nie widniało na trasie naszej wycieczki, a chcieliśmy zaprezentować pandy naszym dzieciom, postanowiliśmy poszukać jakiegoś ośrodka w  pobliżu trasy naszej wycieczki. Okazało się, że ok. 80 km na zachód od Xi’an znajduje się Ośrodek Ratownictwa Pand. Poprosiliśmy naszą znajomą Anio, o pomoc w dotarciu tam, przy czym ta zgodziła się bardzo chętnie ponieważ sama też nigdy jeszcze nie widziała tych sympatycznych miśków.

Świątynia, której nikt nie zwiedzał

Naszą wyprawę rozpoczęliśmy od ponad godzinnego oczekiwania na autobus, który miał nas zawieźć do docelowej destynacji ze wschodniego krańca placu Pagody Wielkiej Gęsi. Chińskie autobusy linii lokalnych, zazwyczaj nawet jeśli mają określone godziny odjazdu i przyjazdu, dość łagodnie podchodzą do tych zobowiązań. Stąd też to oczekiwanie. Następnie czekała nas blisko trzy godzinna podróż do Louguantai bo tak chyba nazywało się tych kilka domków i mało popularna świątynia, której nikt nie zwiedzał. Zresztą Ośrodka Ratownictwa Pand, też prawie nikt nie zwiedzał, ponieważ nie jest on zbyt znany, a przez to znacząco niedofinansowany przez chiński rząd. To ostatnie stwierdzenie opieram wyłącznie na własnych spostrzeżeniach i stanie całego ogrodu, który wyglądał trochę jak polskie, małomiasteczkowe zoo w czasach głębokiego kryzysu.

Leniwa panda

Ośrodek posiada 8 miśków panda, kilka pand małych, stadko ibisów, kilka chińskich, złotych małp, jakieś antylopy, spoconą, śnieżną panterę i kilka innych gatunków zwierząt. W blisko czterdziestostopniowym upale próbowaliśmy zobaczyć pandy na wybiegu, ale niestety te pokazały, że w gąszczu zapuszczonego lasu bambusowego potrafią się ukryć bardzo skutecznie. Jedynymi więc pandami jakie udało się nam zobaczyć były dwie wyleniałe pandy staruszki, które w momencie naszego przyjazdu akurat miały w swoich klatkach porę obiadu i wypróżniania się.

Lokalna stołówka w oczekiwaniu na autobus powrotny

Cyknęliśmy im kilka fotek i wróciliśmy do autobusu.

Godzinka czekania, trzy godziny jazdy i jesteśmy z powrotem w domu.

Czego się nie robi dla dzieci..?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s