Człowiek mrówka

Do pierwszej stolicy cesarstwa Chin dotarliśmy kolejnym super szybkim pociągiem. Oprócz nowoczesnego dworca z całą infrastrukturą zapobiegliwi Chińczycy wybudowali dookoła kilka gigantycznych, samowystarczalnych dzielnic mieszkalnych ze znanymi już nam blokami. Rozmach tych przedsięwzięć wciąż jeszcze nie przestał nas dziwić. Nagle w środku niczego budują kilkadziesiąt bloków, po trzydzieści pięter każdy. W każdym takim mrówkowcu mieszka pewnie około kilka tysięcy osób.

Taką oto ciuchcią przybiliśmy do Xi’an

Xi’an jest dużym miastem. Liczy ponad 8 milionów mieszkańców, ma kilka linii metra i sporo atrakcji. Można w nim zobaczyć okalające centrum mury miejskie, zabytkowe wieże i dzielnice pełne urokliwych zaułków. Większość miasta jednak to nowoczesna metropolia z centrami handlowymi na każdym kroku (liczonymi wręcz w dziesiątkach) i tysiącami „mrówkowców”.

Na stacji odebrała nas nasza przewodniczka – Anio. Anio jest studentką ostatniego roku ekonomii. Właśnie musiała się przygotowywać do egzaminu z… fizyki, gdy przybyliśmy. Tak, tak. Z fizyki. System edukacyjny w Chinach kształci chyba jeszcze większych generalistów niż nasz system. Anio zresztą w każdej sesji ma po kilkanaście egzaminów i wkuwa do nich całymi dniami i nocami. Marzy o pracy w wielkiej korporacji, gdzie na jedno miejsce startuje po kilka tysięcy chętnych.

Wraz z nią dotarliśmy wieczorem do naszego gospodarza – Wanga. Tak go nazywaliśmy, ponieważ jego imię okazało się zbyt trudne do zapamiętania. Wang jest geologiem pracującym w państwowym molochu. Mieszka we własnym, czteropokojowym mieszkaniu w „mrówkowcu”, na wykup którego zaciągnął pożyczki u swoich krewnych. Mieszka tam sam, ponieważ jego żona z małą córeczką musiały wyjechać do rodziny w innej prowincji. Powodem była nieplanowana ciąża, na którą nie mieli pozwolenia. Teraz Wang wie, że gdy rodzina wróci do niego, w pracy czekają go represje. Może brak awansu, może jakieś kary w postaci zmniejszonych ulg, ale Wang próbuje nie myśleć o nieuniknionym.

Spotkanie towarzyskie. Wieczorna chwila wytchnienia.

Wang żyje oszczędnie. W mieszkaniu nie ma przepychu, a stan jego podłogi, lodówki i łazienki podkreślają kawalerski tryb życia. Jest bardzo skromny. Je skromnie i skromnie się ubiera. Obecnie poza rodziną, sensem jego życia jest praca. Pracuje sporo. Codziennie po kilkanaście godzin. Jest wzywany do pracy przez swoich szefów również w soboty i niedzielę, dlatego po powrocie do domu rzadko ma jeszcze siłę na dodatkowe atrakcje. Pomimo tego, że w Xi’an mieszka już blisko osiem lat, nigdy nie odwiedził Terakotowej Armii, która jest położona zaledwie o godzinę drogi od miasta. Twierdzi, że nie ma wystarczająco długiego urlopu. W Chinach, w zależności od miejsca pracy, pracownik posiada łącznie od tygodnia do dwóch tygodni urlopu w roku. Wangowi wystarczy, aby dwa razy w roku wyjechać na tydzień zobaczyć się ze swoją żoną i małą córeczką. Twierdzi, że chiński pracodawca nadmiernie eksploatuje pracownika po to, aby ten nie miał czasu zajmować się niczym innym. Pewnie jest w tym sporo racji.

Poranna musztra pracowników restauracji

Wang jest przekonany, że Tybet należał i będzie należeć do Chin. Jest zadowolony z bycia Chińczykiem, ale z wielką uwagą słuchał o Europie i „zachodnim świecie”. Z zazdrością patrzył na zdjęcia Warszawy w Google Street View. Jest otwarty na dodatkową wiedzę o otaczającym go świecie. Również ze źródeł nie kontrolowanych przez chiński rząd. Pokazałem mu jak zestawić połączenie omijające rządowe blokady internetu. Obiecał, że poogląda „Folwark Zwierzęcy” i „Siedem lat w Tybecie”.

[dla bezpieczeństwa Wanga i jego rodziny zdecydowaliśmy się nie publikować zdjęć z jego udziałem, a imię zostało zmienione]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s