Szpital na peryferiach

Lena pokasływała jeszcze w drodze z Qingdao do Tai’an. Bardzo sporadycznie. Ciągłe zmiany temperatur pomiędzy gorącym powietrzem na dworze i zimnymi wnętrzami samolotów, taksówek i hoteli spowodowały, że jej kaszel zaczął przybierać na sile, a my zaczęliśmy się o nią coraz bardziej martwić.

Praktycznie już w niedzielę postanowiliśmy zamówić wizytę lekarską, ale przedstawiciel naszego ubezpieczyciela (AXA) w Chinach zakomunikował nam przez telefon, że wizyta w hotelu jest w niedzielę niemożliwa. Nie mają też w tak małej mieścinie (milion mieszkańców) żadnego agenta, który mógłby pomóc nam dostać się do lekarza. „No, ale jutro będzie poniedziałek i wszystko da się załatwić Mister” – powiedział przez telefon całkiem niezłą angielszczyzną przedstawiciel ubezpieczyciela. Obawiając się jechać samemu do chińskiego szpitala, bez przewodnika i bez znajomości języka, postanowiliśmy poczekać ten jeden dzień.

Okazały gmach szpitala w Tai’an i nasza dzielna pacjentka

Następnego dnia nie doczekaliśmy się na obiecany telefon od przedstawiciela ubezpieczyciela i postanowiliśmy wziąć sprawę w swoje ręce. Wizyta w szpitalu okazała się łatwiejsza niż się spodziewaliśmy, aczkolwiek należy zaznaczyć, że bardzo pomogli nam w tym pracownicy concierge hotelu, w którym nocowaliśmy. To oni zadzwonili do szpitala, wypytali się, który z lekarzy mówi po angielsku i spisali nam to wszystko krzaczkami na kartce. Wsiedliśmy do taksówki i po piętnastu minutach dotarliśmy z Leną przed sporych rozmiarów gmach, w którym mieści się centralny szpital w Tai’an. „Naprawdę najlepszy jaki tutaj mają” – zapewniał concierge w hotelu.

Wydział Pediatrii w Tai’an

Pan doktor Wang okazał się Panią doktor, a Dział Wysokich Temperatur (do którego mieliśmy się udać) okazał się podłej jakości poradnią pediatryczną, ale i tak byłem zadowolony z tego, że udało się dostać do lekarza, który osłuchał naszą córkę. Choć sam szpital wyglądał z zewnątrz imponująco, to wewnątrz wyglądał po prostu średnio, a sama poradnia pediatryczna mieściła się w kompleksie małych baraków zaraz obok szpitala.

W gabinecie pani doktor Wang

Przyznać jednak, że sposób zorganizowania i uprzejmość Chińczyków bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Kolejki do pediatry prawie wcale nie było. Pani doktor Wang była tak uprzejma, że zleciła swojemu asystentowi pomoc nam i dzięki temu rejestracja zajęła nam kilka minut. Wizyta wraz ze wstępną diagnozą przebiegły dość sprawnie, a najwięcej czasu zajęła nam w tym w przypadku wytłumaczenie objawów chorobowych. Pani doktor Wang przepisała badanie krwi, które odbyło się w raczej mało sterylnym pomieszczeniu, ale bez problemów. Później wróciliśmy do poradni, gdzie pani doktor odczytała wyniki z krwi i przepisała leki, które  można było kupić bezpośrednio w szpitalu. Opłaca się je w jednym okienku szpitalnym, a ich odbiór następuje w drugim. Trochę tak, jak w restauracjach typu Drive In. Na samym końcu pozostała mi próba zrozumienia diagnozy, oraz zaleceń pani doktor i byliśmy wolni. Wszystko zajęło nam raptem godzinę i to z analizą krwi i zakupem leków, a kosztowało jakieś 100 Yuanów. Nawet w Medicoverze, płacąc dużo więcej nie otrzymamy tak sprawnego serwisu. Teraz Lena pije syropek i bierze leki. A my powoli przygotowujemy się do dalszej podróży.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s