Sława i żywieniowa ruletka

Do Tai’an dotarliśmy po południu. Dworzec kolejowy pachniał nowością, lecz my całą naszą uwagę poświęciliśmy poszukiwaniu taksówek. W większych miejscowościach postoje taksówek przy dworcach są zazwyczaj doskonale zorganizowane i kontrolowane przez jakiś oddział agencji rządowej. Tak to przynajmniej wygląda na pierwszy rzut oka, bo przy każdym postoju stoją mundurowi pilnujący porządku. Jak w wielu innych krajach, tak i tutaj trzeba uważać na taksówkarzy, ponieważ zdarzają się przypadki nie włączania taksometrów lub próby zawyżania stawek. Szczególnie, gdy turyści nie mają innych opcji transportu, taksówkarze organizują się w swoiste mafie dyktujące zawyżone stawki. Z drugiej strony w Tai’an to taksówkarze chyba muszą uważać na pasażerów skoro każdy z nich oddzielony jest od nich solidną żelazną kratą.

Taksówkarze za kratkami

Ponieważ był już wieczór, zaraz po przybyciu do hotelu udaliśmy się do najbliższej jadłodajni. Knajpek w Chinach jest mnóstwo. Praktycznie na każdej ulicy jest ich kilka, a Chińczycy wieczorami często też sami wynoszą swoje jedzenie na ulicę. Kręcąc się pomiędzy wystawionymi stolikami knajp, nakryciami autochtonów i naganiaczami salonów masażu wzbudzaliśmy nie lada sensację. A właściwie, to żeby być ścisłym, sensację wzbudzały nasze córki. Nagminne było robienie nam zdjęć lub próby dotknięcia naszych maluchów. Na szczęście nie było to zbyt natarczywe i nie naruszało naszej strefy osobistej. Gdybyśmy za każde zdjęcie z udziałem naszych dzieci dostawali po złotówce – pozycja Kulczyka na liście najbogatszych Polaków byłaby mocno zagrożona.

Gwiazdy na czerwonym dywanie

Knajpy, w których się stołujemy zazwyczaj wyglądają podobnie. Kontuar w niewielkiej sali, menu po chińsku, kilka plastikowych stolików i krzeseł. Za ladą zazwyczaj osoba prowadząca i często również gotująca. Procedura zamawiania jedzenia jest podobna. Aby coś zjeść wybieramy knajpę, w których już siedzą jacyś autochtoni. Podchodzimy do stolika, sadowimy się i paluchami bez skrępowania pokazujemy na talerze gości, oraz liczbę nakryć dla nas. Później podchodzimy do lady, za którą zazwyczaj stoi regał z napojami i również w ten sam sposób zamawiamy coś do picia. Na koniec dla dziewczynek zamawiamy mi fan czyli czysty ryż. Dziewczyny nie jedzą tutaj prawie niczego innego. Czasami uda się im wepchnąć do ust jakiś kawałek kurczaka lub pierożka, ale muszą być naprawdę głodne, aby coś takiego przełknąć. Jeśli bowiem do tej pory w Chinach serwowano nam kurczaki, to były one podawane wraz z kośćmi, skórą i dziobem. Nie będziemy zamieszczać tu zdjęć tych potraw bowiem są to widoki tylko dla ludzi o mocnych nerwach.

My jemy. Oni zabawiają Ninę.

Początkowo, żeby sprawdzić stan higieniczny wybieranych przez nas jadłodajni udawałem się wraz z szefową przybytku na zaplecze po to, aby pokazać jej palcem co chcielibyśmy zjeść, jak również ocenić warunki sanitarne. Po kilku takich wizytach – zrezygnowałem. Po prostu nie ma sensu się stresować.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s