Państwo Gang

Qingdao okazało się małym, malowniczo położonym, chińskim „miasteczkiem” nad morzem. To siedmiomilionowe miasto znane jest najbardziej z  (podobno) ładnych plaż i browaru TsingTao produkującego sławne na cały świat piwo.

Po przylocie chwyciłem za telefon i wystukałem numer do Nie – naszego gospodarza w tym mieście. Odebrał telefon i polecił wziąć taksówkę na adres, który napisał nam w swoim mailu. Znalezienie postoju taksówek nie stanowiło problemu, zamówienie jej – również nie, choć zarówno nikt z obsługi jak i taksiarz, ni w ząb nie rozumieli po angielsku. „Schody” zaczęły się gdy chcieliśmy wszyscy w piątkę wsiąść wraz z dwoma dużymi plecakami, dwoma małymi plecaczkami, torbą na aparat i składanym wózkiem do jednej taksówki. Bagażniki chińskich taksówek, podobnie jak w Polsce, w połowie są wypełnione zbiornikami na gaz. Ponadto podobno wewnętrzne regulacje nie pozwalają zabierać taksówkom więcej niż 4 osoby. Nawet jeśli piątą osobą jest 6-miesięczne dziecko. Ale o tym dowiedzieliśmy się już od naszego gospodarza. Jedynym sposobem na przełamanie impasu okazało się… przeczekanie. W końcu zawiadujący taksówkami zawołał taksówkę z większym bagażnikiem. Za taksówkę w Qingdao płaci się 6 Yuanów za wejście i 1,9 za każdy kilometr. Za podróż do miasta zapłaciliśmy 80 Yuanów.

Neosocrealistyczne blokowiska w Qingdao

Taksówkarz wydawał się nie rozumieć adresu jaki mu pokazaliśmy. Kolejny telefon do naszego gospodarza, który przez kilka minut tłumaczył mu jak do niego dojechać i po około pół godzinie jazdy wysiedliśmy przed strzelistymi blokami z betonu. Nasz gospodarz Nie Gang (lub po chińsku Gang Nie – gdzie Gang to nazwisko, a Nie to imię) jest 34-letnim lekarzem i wraz z żoną Koko mieszkają w około 70 metrowym mieszkaniu na 21 piętrze wysokiego budynku, na strzeżonym osiedlu. Państwo Gang są przedstawicielami chińskiej klasy średniej. Wynajmują mieszkanie, jeżdżą samochodem Kia Soul, a w mieszkaniu mają ze 2 komputery, tablet, Internet i sieć bezprzewodową. Nie mają natomiast zmywarki, zbyt wielu talerzy i tylko trzy widelce. Choć nigdy nie wyjechali poza Chiny, to sporo podróżują po swoim kraju. Wyjechać z Chin obywatelowi tego kraju wcale nie jest łatwo. Komu jak komu, ale nam Polakom łatwo to zrozumieć.

W mieszkaniu Państwa Nie piętrzą się stosy National Geographic i kilka przewodników Lonely Planet. W przeciwieństwie do osób spotkanych na lotnisku, państwo Gang posługują się niezłym angielskim. Ich trzeci pokój służy do przyjmowania rodziny i gości z zagranicy. Przez to, państwo Gang są dobrze zorientowani w ogólnoświatowych zagadnieniach. Jeśli w Chinach byłoby choć kilka procent takich rodzin jak państwo Gang – to podróżowanie po tym kraju okazałoby się o wiele prostsze.

Państwo Gang i tradycyjne śniadanie z prowincji Szantung

Państwo Gang są jedynakami, są dobrze wykształceni i mają dobre pochodzenie. To powoduje, że w specjalnej „punktacji rodzicielskiej” uzyskują wysoki wskaźnik uprawniający ich do posiadania aż (!) dwójki dzieci. Są szczęśliwi z tego powodu, choć obecnie jeszcze nie stać ich na dzieci. Ich podejście do naszych maluchów było bardzo przyjazne. Sądzę, że będą znakomitymi rodzicami w wielodzietnej chińskiej rodzinie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s