O tym jak Jimmy i Judy po naszej kanapie surfowali

W  niedzielne popołudnie wysiadłem z samochodu niedaleko Pałacu Kultury. Rozglądając się niepewnie wokoło zacząłem szukać wśród przechodniów osób, które choć trochę przypominały Chińczyków. W końcu to gdzieś chyba tu się umówiliśmy…

[kilka tygodni wcześniej]

„Hi Marcin & family. This is Jimmy & Judy from Taiwan. 
I was a teacher who was teaching in Mechanic Engineering department of Collage.
We will visit Warszawa from 05/27-05/29 for 2 days. 
We are easy going person, don’t smoking, no drugs and no alcoholic. Like meet different people & culture, that why we open our mind & house for CSer, we have some experience be host & guest. And we already respect our host schedule and culture. We are wandering if you could host us during 05/27 to 05/29 for 2 nights. We will appreciate your respond no matter what is result.”

(oryginalna pisownia – nie zmieniana)

Taką oto wiadomość otrzymaliśmy na naszym koncie na www.couchsurfing.org. W ramach zbierania doświadczeń zdecydowaliśmy się ich ugościć. Jimmy i Judy mieli szansę się stać pierwszymi gośćmi Couchsurfingowymi nocującymi w naszym domu.

[powróćmy do niedzielnego popołudnia]

…w końcu ich wypatrzyłem. Dwoje sympatycznych Azjatów w wieku, jakbym to określił – przedemerytalnym, z plecakami zdecydowanie zbyt dużymi dla nich. Początkowo nie zrozumiałem ani słowa. Niby brzmiało to jak język angielski, ale jakiś taki okropnie zniekształcony. Dopiero po paru chwilach przestawiłem się na ich wymowę.

Jimmy i Judy podróżują po świecie już od wielu lat. Zwiedzili mnóstwo krajów, praktycznie cały świat. W Europie też byli obecnie po raz drugi. Jimmy pomimo swoich 55 lat jest na wcześniejszej emeryturze. Judy wciąż jeszcze pracuje w dziale Obsługi Klienta w jakiejś sieci sklepowej. Oboje okazali się być niesamowicie uprzejmi, spokojni i uwielbiający dzieci. W poniedziałkowy wieczór praktycznie oddaliśmy nasze dzieci pod ich opiekę, a sami zajęliśmy się przygotowaniami do kolacji. Wieczorami siadaliśmy przy stole i rozmawialiśmy o różnicach kulturowych i podróżach. Początkowo odniosłem wrażenie, że dość powierzchownie zwiedzają poszczególne kraje. Jeden dzień na Zakopane, dwa dni na Kraków, dwa na Warszawę, jeden dzień w Gdańsku… to zbyt krótko, żeby poznać nasz piękny kraj, pomyślałem. A potem zobaczyłem nasz plan podróży po Chinach.

W tłumaczeniu imię i nazwisko Jimmiego oznaczało – Szczęśliwy Kamień Wodny. Chińskiego tłumaczenia imienia i nazwiska Judy nawet nie zapamiętałem. Jimmy i Judy to imiona, które wybrali sobie, aby odnaleźć się w „kulturze Zachodu”. Zrozumiałem to podejście po próbie właściwego wymówienia i zapamiętania przez mnie chińskich oryginałów. Tonalność języka chińskiego (czyli wymowa danego słowa nie tylko zgodnie z brzmieniem, ale również w odpowiednim tonie wznoszącym, opadającym lub mieszanym) pokazała po raz pierwszy swoje prawdziwe oblicze. A jeszcze nawet nie wyruszyliśmy z Polski.

Jimmy i Judy dali nam sporo cennych wskazówek odnośnie naszej wyprawy. Ponadto obdarowali nas chińskimi znakami szczęścia. Mają one formę chińskich znaków wyciętych z kartonu lub naniesionych na wiszące poduszeczki. Są w kolorze czerwonym, który w Chinach symbolizuje szczęście, powodzenie i miłość. Wiesza się je w domach i mają one za zadanie przynoszenie szczęścia. Zobaczymy czy przyniosą je również i nam?

Chiński znak szczęścia

Jeden z wielu chińskich talizmanów na szczęście

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s