Ubezpieczenie turystyczne dla rodziny

Do tej pory, dzięki zrządzeniom losu i Opatrzności, nie mieliśmy okazji w naszych podróżach korzystać z ubezpieczeń turystycznych. Bo przecież nie można uznać za poważne tych kilka dolegliwości żołądkowych czy też spieczonych na raka pleców.

No, może jedynym poważnym przypadkiem było kiedyś omdlenie Asi w trakcie naszego dwuosobowego trekkingu po wenezuelskiej dżungli, po którym bezskutecznie próbowałem ją cucić, a następnie taszczyłem ją przez pewien kawałek drogi. Ale wtedy byliśmy młodsi, ja byłem silniejszy, a i ona nieco lżejsza. Wówczas obyło się bez hospitalizacji, choć nie wiem czy jak przeczyta tę dygresję na temat jej wagi, to nie będę musiał być hospitalizowany. I tak historia zatoczy koło…

Wracając do tematu, nigdy nie mieliśmy problemów z chorobami u dzieci. Zawsze poważnie podchodzimy do spraw higieny w podróży. Z dziećmi do tej pory podróżowaliśmy też po dość cywilizowanych miejscach pomimo tego, że sami często mielibyśmy ochotę umorusać się w błocie dzieląc posłanie z liści ze ślimakami. Niemniej jednak takie podróże pewnie już mamy za… i przed sobą. Gdy podróżowaliśmy bez dzieci, nie przeszkadzało nam nocowanie w lepiankach. Teraz na takie atrakcje pewnie poczekamy, aż nasze dziewczyny podrosną, a my ponownie zaczniemy podróżować tylko we dwoje.

Za każdym razem posiadamy wykupione ubezpieczenie turystyczne. „Strzeżonego – Pan Bóg strzeże”. Postarałem się opracować krótkie porównanie ofert wybranych towarzystw ubezpieczeniowych biorąc pod uwagę naszą aktualną podróż. Koszt ubezpieczenia w większości towarzystw kształtuje się w granicach ok. 1000 – 1500 PLN. Na tym tle aż podejrzanie wypadają ubezpieczenia AXA i Link4, gdzie kalkulator wyliczył mi 300 – 400 PLN. Chyba, że prezentowane ubezpieczenie dotyczy tylko jednej osoby i po podaniu wszystkich danych okaże się, że sprytnie komunikują klientowi – „Płatność = 400 x 5 osób”…

Porównanie ofert ubezpieczeń turystycznych dla rodziny 2 +3

Nie wszystkie oferty można porównać dokładnie ponieważ posiadają one często różne sumy ubezpieczeń. Ubezpieczyciele, podobnie jak operatorzy telefonii komórkowej, za punkt honoru postawili sobie zagmatwanie ofert tak, aby klient nie potrafił zorientować się w ich faktycznej wartości. Głównymi kryteriami jakimi my się kierujemy przy wyborze ubezpieczenia turystycznego są:

  1. Sumy ubezpieczeń: kosztów leczenia, od odpowiedzialności cywilnej (OC), od następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW),
  2. Wysokość ubezpieczenia bagażu podróżnego (który w podróżowaniu z dziećmi jest szczególnie narażony na uszczerbek),
  3. Renoma ubezpieczyciela i możliwość kontaktu z ubezpieczycielem.

Oczywiście przy wyborze ubezpieczyciela należy kierować się również szczegółowymi informacjami zawartymi w OWU (Ogólne Warunki Ubezpieczenia). To tam często „małym druczkiem” są wpisane obostrzenia ograniczające zakres polisy. Niestety więc dla nas, na wybór ubezpieczyciela trzeba poświęcić trochę czasu. „Bez pracy nie ma kołaczy”.

Warto również skorzystać z kalkulatorów polis ubezpieczeniowych takich jak np. iPolisa.pl

Reklamy

2 myśli w temacie “Ubezpieczenie turystyczne dla rodziny

  1. Joanna Zabielska pisze:

    Jakże pamięć ludzka jest zawodna! I jakże postrzeganie rzeczywistości różni się u niektórych od realiów… Mężu, cuciłeś i nosiłeś mnie w dżungli… ale malezyjskiej, na Perhentian Islands. A co do wagi…hmm, coś mi się zdaje że jest na odwrót…

  2. Psi_kus (aka eatouterka) pisze:

    My kupujemy Alianza – chociaż nie wiem, czy Direct. Może być tak, że są droźsi niż z Waszego zestawienia wynika. Ale kupujemy ich ze względu na dwa kryteria o których tu nie napisaliście 🙂 Jedno – oni płacą na miejscu za wszystko, a nie „zwracają koszty po powrocie”. Jedyne za co się płaci to leki w aptece jeśli trzeba wykupić. Wydatków, które byśmy mieli ostatnio to żadna kara kredytowa by nie pociągnęła. Dwa – nasza Pani Agentka, która nie powinna się przejmowac nami na wyjeździe, a się przejmuje. „jakby trzeba było assistance pogonić, to poproszę tylko o SMSa” 🙂 i gotowa jest o 23 polskiego czasu sprawdzać nam w OWU czy nam się kule należą czy też nie 🙂 Podczas ostatniej podróży do Meksyku korzystaliśmy i dla małego (okrutna wysypka, do odry mu tylko plamek w paszczy brakowało) i dla mnie (złamana noga…) i się sprawdzili

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s