Gadżety dla podróżującej mamy

Dzisiejsza wizyta w zaprzyjaźnionym showroomie MamaGama mogła skończyć się… tragicznie dla naszych finansów. Mnogość atrakcyjnych, przemyślanych i ułatwiających życie mamy i dziecka towarów, a do tego zachęta ze strony współwłaścicielki sklepu – Uli, niemalże spowodowały u mnie „szał zakupów”. I chyba tylko widmo wyrzucenia z domu z powodu nadmiaru planowanego bagażu, tudzież przymus noszenia wszystkiego na własnych plecach razem z 8-kilogramowym szkrabem, powstrzymały mnie przed popuszczeniem wodzy fantazji… ale od początku.

W zeszłym tygodniu udało mi się odebrać paszporty dla Leny i Niny. Lena na zdjęciu w wieku 5 miesięcy w swoim dotychczasowym paszporcie była bardziej podobna do Ninki niż do siebie samej, więc by zaoszczędzić sobie stresów na granicy jej paszport też zdecydowaliśmy się wymienić. Do wydziału paszportowego musieliśmy jeździć 2 razy zarówno by wnioski paszportowe złożyć (zapomnieliśmy zdjęcia – sic!), jak i odebrać paszporty (zapomniałam starego paszportu, który trzeba anulować oficjalnie). No, ale „kto nie ma w głowie…” ten musi swoje odstać! A no tak, bowiem w wydziale paszportowym w Legionowie, w okresie jakby nie było przedwakacyjnym, zasiadała 1 pani, której przyjęcie 1 wniosku paszportowego zabierało ok. 15 min. Paszport Niny udało mi się odebrać w 2 minuty (tyle trwa złożenie 3 podpisów pod pokwitowaniem odbioru). Jednak pani od paszportów nie dała się przekonać, że sama dokonam anulacji paszportu Leny poprzez protokólarne przedziurkowanie i pocięcie nożyczkami i zażądała oryginału. Gdy z zapomnianym paszportem Leny dotarłam na miejsce miałam przed sobą 10 osób. Lekko zbladłam, ale postanowiłam nie dać za wygraną. Ze śpiącą Niną ustawiłam się przy drzwiach wejściowych czekając na okazję, by wślizgnąć się do biura. „Pani starsza stojąca na początku kolejki” jednak mnie wyczuła i sama ustawiła się „w blokach startowych” tuż pod samą klamką. Miałam nadzieję, że przekonam ją, iż odebranie paszportu trwa bardzo krótko i mogłaby mnie przepuścić… Nawet wymowne  spojrzenie na śpiącą jeszcze wtedy Ninę nie pomogło. Starsza pani weszła przede mną i została tam 15 minut. W między czasie obudziła się Nina i gromkim płaczem zachęciła pozostałych kolejkowiczów do puszczenia nas przodem… Nina, córeczko, wiem że mogę zawsze na Ciebie liczyć 🙂

Z pięcioma paszportami należy teraz udać się do konsulatu po wizy i nie tyle „odstać swoje”, co „swoje zapłacić”, bowiem jedna wiza to niebagatelny koszt 220zł podobno… ale to już załatwić ma Marcin, więc niech sam opowiada… Ja tu tylko sprzątam… albo jeżdżę na zakupy 🙂 Dziś wybrałam się np. w poszukiwaniu rzeczy, które w podróży do Chin mogłyby trochę ułatwić nam życie, tudzież przemieszczanie się z dziećmi. W odwiedziny do showroomu MamaGama wpadłam około południa, gdy żar lał się z nieba, a tam miły chłodek… Przyjęła mnie Ula – współwłaścicielka sklepu, zrobiła miejsce na przewinięcie Niny, zaparzyła pyszną kawę (bez której po dzisiejszej „ząbkowej” nocy nie mogłam się obudzić) i jęła proponować różne towary, które w wyprawie mogłyby się przydać. Niestety Nina za mała będzie jeszcze na fantastyczne podróżne „krzesełko” http://www.mamagama.pl/przenosne-krzeselko-totseat.html, z powodu ograniczania bagażu nie weźmiemy też miski, choć taka żyroskopowa http://www.mamagama.pl/miska-niewysypka-gyro-bowl.html byłaby idealna na naukę jedzenia. Na wyprawę nad polskie morze lub jeziora zostawimy też  przenośny nocnik http://www.mamagama.pl/potette-przenosny-nocnik.html – jak dla mnie hit na polskie warunki. Dzielnie oparłam się fantastycznym, stylowym i niezwykle sprytnie przemyślanym torbom dla mamy (np. takiej http://www.mamagama.pl/storcksak-sofia-graphite.html). Wybór padł tymczasem na wygodny, pełen skrytek i przegródek, super lekki plecak firmy Skip*Hop http://www.mamagama.pl/skip-hop-plecak-via.html, który dzięki uprzejmości dziewczyn z MamyGamy będziemy testować w Chinach.

Wypróbujemy także bardzo przewiewne, lekkie i kolorowe pieluszki muślinowe, których mam nadzieję używać w gorącym klimacie Chin jako ręcznik, kocyk, tudzież osłona przeciwsłoneczna… no, zobaczymy jak się sprawdzą. Już się piorą 🙂

Muślinowe kocyki z MamaGama.pl

Muślinowe kocyki z MamaGama.pl

Mamagama została też naszym pierwszym oficjalnym „partnerem”, dzięki któremu gadżety podróżne dla małych dzieci i dużych mam będziemy sprawdzać w pocie czoła na Wielkim Murze wśród milionów chińskich turystów. Dzięki za zaufanie!

Reklamy

4 myśli w temacie “Gadżety dla podróżującej mamy

  1. restaurantica pisze:

    My właśnie w naszej podróży po HIszpanii wykorzystujemy totseat, który świetnie sprawdza się w każdej knajpie… możemy wejść i zjeść tam, gdzie inni rodzice mogą tylko pomarzyć… Polecam!

    • Joanna Zabielska pisze:

      No właśnie, ale Nina niestety nie siedzi jeszcze sama, a do czasu wyjazdu na pewno nie będzie siedzieć stabilnie więc jeszcze dla nas za wcześnie, sądzę że na narty będzie w sam raz.

  2. Weronika pisze:

    Ja mam tańszą wersję totseat’a, a mianowicie markę własną mothercare (nie wiem, czy w Polsce dostępna i czy tańsza) ale jest genialna, zabieramy ze sobą wszędzie!

    • Joanna Zabielska pisze:

      Sprawdzę przy okazji w Mothercare, bo jestem ciekawa… pewnie już po powrocie z Chin, może przy okazji trafię na jakieś przeceny, jak pół roku temu gdy przepuściłam kilkaset złotych (mimo obniżek, nie mogłam się powstrzymać 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s