Powrót do rzeczywistości

Ta historia ma swój początek i swój koniec. Siedzę w naszym domu w ten wrześniowy wieczór, a za oknem jest jakieś 10 stopni Celsjusza i okropnie tną komary. Po raz kolejny oglądam poszczególne zdjęcia starając się wybrać z nich taki zestaw, który nie znudziłby zbyt szybko rodziny i znajomych. W końcu zrobiliśmy zdrowo ponad tysiąc zdjęć. Staraliśmy się na nich oraz na naszym blogu, na tyle na ile potrafiliśmy, oddać klimat naszej podróży. A na ile się nam to udało – oceńcie sami. Teraz przyszedł czas na podsumowanie i planowanie kolejnych wypraw. Tym razem chyba już w piątkę.

Nasza podróż z dziećmi na Bali i Lombok była wyjątkowa dla nas z kilku powodów. Przede wszystkim, była to nasza pierwsza podróż z dwójką kilkuletnich dzieci do egzotycznego kraju. Do tego czasu naszym największym osiągnięciem podróżniczym była miesięczna podróż kamperem przez kilka stanów w USA. Pola miała wówczas 5 lat, a Lena – kilka miesięcy.

Hit the road Jack... in USA

Kolejnym czynnikiem wpływającym zarówno na kierunek, na trasę jak również na plan wyprawy był fakt, że Asia jest w szóstym miesiącu ciąży z naszym trzecim maluchem. Miejmy nadzieję, że kolejnym, zdrowym i pełnym podróżniczej pasji – Dzieckiem Zwrotnika. Fakt ten pewnie wpłynie na wybór naszej kolejnej destynacji podróżniczej.

Znajomi pytają mnie: „Co podobało się nam najbardziej?”. Być może oczekują opisów egzotycznych miejsc, barwnych ceremonii i strzelistych świątyń. Może oczekują, że postaram się oddać piękno plaż, dzikość dżungli i sympatię tubylców. O ile takie rzeczy można oddać słowami…

Moja odpowiedź zawsze brzmi jednak: „Najbardziej w naszej podróży podobała mi się możliwość przebywania razem z moimi bliskimi”.

Dopiero na Bali, patrząc wstecz na kilka ostatnich lat naszego życia, dobitnie zdałem sobie sprawę z tego, jak wiele tego życia przecieka nam przez palce. Poranny pośpiech, praca po kilkanaście godzin, późne powroty do domu. Skąd my to znamy, prawda?

Moje relacje z córkami pozostawiały wiele do życzenia. Nawet starając się być dobrym „weekendowym ojcem” czułem, że nie potrafiłem do końca oddać się temu pasjonującemu zajęciu. Przebywając ze swoimi bliskimi przez całą dobę mogłem przekonać się jak wiele traciłem. I jak wspaniałymi osobami są moi bliscy.

Najlepiej więc próbować to zmienić. Na ile to się uda? Zobaczymy. Obowiązki dnia codziennego często boleśnie weryfikują idealistyczne postanowienia. Ale nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy choć nie spróbowali.

Czy jest nam żal, że to już koniec wakacji? Na pewno.

Czy tęsknimy za Bali. A jakże.

Czy chcielibyśmy się tam przeprowadzić? Raczej nie na stałe.

Do zobaczenia

Jeszcze o nas usłyszycie 🙂

Nie rezygnujemy, przynajmniej mentalnie, z naszej podróży dookoła świata. Po prostu postaramy się odłożyć ją w czasie tak, aby wyruszyć w nią być może za jakieś dwa, może trzy lata. Na razie kroi nam się kolejny projekt pod hasłem „trzecie dziecko”. Równie kosztowny, jak podróż dookoła świata. 🙂

O sytuacji będziemy na bieżąco informować, choć może nie tak intensywnie jak przez ostatnich kilka tygodni.

Nie piszemy więc „żegnajcie”, a jedynie „do zobaczenia”.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Powrót do rzeczywistości

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s