Pamiątki, rybki i szkoła gotowania, czyli – ostatnie dni na Bali

Ostatnie dni na Bali spędziliśmy na zwiedzaniu Legian i Kuty. Te kurorty ożywają wieczorami. Mnóstwo hoteli wypluwa wówczas z siebie tysiące turystów, którzy barwnym, rozedrganym korowodem spieszą na plażę, do knajp, sklepów, salonów masażu i tatuażu. Na deptaku przy samej plaży, nad którą malowniczo widać zachód słońca, piesi próbują przepychać się pomiędzy taksówkami. Między taksówkami zaś próbują przepychać się trąbiące skutery. Gdyby nie bliskość plaży, duchota i smród spalin mogłyby szybko pozbawić tchu i odebrać chęć do jakichkolwiek wędrówek. Tęczowymi światłami nęcą neony zupełnie nie balijskich Hard Rock Cafe, Mc Donalda i sklepów z ekskluzywnymi markami odzieży. Mnóstwo turystów, lokalnych żigolaków i tubylców oferujących swoje usługi.

Najmniej zatłoczone miejsce w Legian jakie potrafiliśmy sfotografować

Wieczorami staraliśmy się nadrobić zaległości w zakupie pamiątek, ale okoliczne sklepy nie zachwycały ani cenami, ani tym bardziej wachlarzem pamiątek. Porównywalne nagromadzenie sklepów z t-shirtami ostatni raz widziałem kiedyś na KhaoSan Road w Bangkoku. Zniknęły gdzieś za to kolorowe maski jakie widzieliśmy na wschodnim wybrzeżu lub też wspaniale dekorowane elementy zastawy stołowej z Lombok. Wówczas nie chciało się nam kupować tych pamiątek ponieważ nie chcieliśmy ich ze sobą wozić. I to był błąd. Obecnie musieliśmy zdecydować się na niezbyt zachwycające substytuty. Mamy kolejną nauczkę na przyszłość.

Rano uliczki nie przypominały w niczym ruchliwych skupisk ludzkich z dnia poprzedniego. Wszyscy odsypiali atrakcje poprzedniej nocy, jedynie my, po śniadaniu i obowiązkowym, porannym basenie na nowo rozpoczynaliśmy nasze wędrówki w poszukiwaniu kolejnych atrakcji. Pola i Lena, jak na młode panny przystało, udały się do salonu masażu na zabieg pielęgnacji stóp. Asia zaś zdecydowała się na lekcję gotowania potraw balijskich. Każdemu według potrzeb.

Dziewczyny udały się ze mną do salonu masażu, w którym przeprowadzony został nietypowy zabieg pielęgnacji stóp. Należało zanurzyć nogi w niedużym akwarium z rybkami, które usuwały złuszczony naskórek stopy. Rybki nazywają się Garra Rufa i nie mają zębów, a martwy naskórek usuwają za przyssawek, pozostawiając zdrową nienaruszoną warstwę skóry. Zabieg taki trwa 20 minut i kosztuje 6 – 7 USD. Tyle teorii…

Jedna rybka jednak tak się zapamiętała w swojej pracy, że przyssała się Poli do strupka na nodze, który po chwili został przez nią wchłonięty. Czerwona krew zabarwiła akwarium co spowodowało bladość na twarzy Poli, taty, oraz pani z salonu masażu. Tylko Lena zachowała stoicki spokój.

Ostatnie chwile przed tragedią... 😉

Przechadzanie się po zmęczonych wczorajszym imprezowaniem uliczkach zawsze kończyło się wizytą w jakimś sklepie i zakupem czegoś chłodnego do picia. Gdy tato z córkami odwiedzali kolejne klimatyzowane sklepy z lodami, mama postanowiła usmażyć rybę… no i przy okazji również siebie.

Asia zademonstrowała niesamowitą determinację w chęci nauczenia się przyrządzania balijskich specjałów. Tak, jakby usmażenie ryżu z warzywami, albo ryby na grillu stanowiło jakąś specjalną sztukę. Ale może nie deprecjonujmy tego wyczynu już na samym początku opisu…

Lekcje przyrządzania potraw kilku potraw balijskich można załatwić praktycznie w większości punktów lokalnej gastronomii, tudzież agencji turystycznych. Szkoła Asi, zaoferowała jej przyrządzenie kilku potraw w typowo balijskich warunkach (tzn. na ulicy), korzystając z typowo balijskich narzędzi, składników i przypraw. Z tych eksperymentów, w których przez chwilę mieliśmy okazję uczestniczyć wyszła naprawdę udana orgia smaków i takie ilości jedzenia, których nie zdołaliśmy wchłonąć nawet wspólnymi siłami. Za blisko czterogodzinną lekcję wraz z produktami i możliwością zjedzenia lub zabrania ze sobą przygotowanych dań Asia zapłaciła ok. 30 USD. Może „zmuszę ją” kiedyś do napisania kilku osobnych słów na ten temat..? Byłoby miło gdyby podzieliła się kilkoma przepisami.

Warzywa już przygotowane. Za chwilę grillujemy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s