Kłopoty w Trójmieście

Po trzydniowym pobycie w Padangbai postanowiliśmy pojechać na zachodnie wybrzeże Bali do ichniego Trójmiasta. Trójmiastem nazwałem na własne potrzeby miejscowości: Kuta, Legian i Seminyak. Zarówno ich połączenie, jak i charakter bardzo mi przypominały nasze, krajowe klimaty. Seminyak w przewodniku Lonely Planet był opisywany jako kurort dla rodzin, więc naszym naturalnym wyborem było skierowanie się właśnie tam. Na nasze nieszczęście, nie wczytaliśmy się w szczegóły…

Moje nurkowanie w Tulamben i powrót do Padangbai trwało do około drugiej po południu. Założyliśmy z Asią, że do trzeciej po południu uda nam się wynająć taksówkę, opuścić Padangbai i po półtorej godzinie podróży znajdziemy już jakiś miły hotelik z basenem w Seminyak.

Schody rozpoczęły się już na samym początku, gdy mafia taksówkowa w Padangbai nie chciała zaakceptować uczciwej naszym zdaniem ceny, która była porównywalna do cen poprzednio płaconych przez nas. Jak to zazwyczaj w takich sytuacjach bywało, zaprezentowanie taksówkarzom determinacji w szukaniu „lepszej opcji”, czyli chodzenie i pytanie się o możliwości transportu innych taksówkarzy, doprowadziło do zawarcia porozumienia. W końcu nie każdy taksówkarz w Padangbai należy do mafii.

Szukanie „lepszej opcji”, oraz korki na drogach dojazdowych (tak, tak – na Bali też mają korki) spowodowały, że do Seminyak dotarliśmy dopiero około szóstej. Zaczęliśmy rozglądać się za hotelem.

Seminyak zgodnie z opisem okazał się turystycznym azylem dla rodzin… z tym, że z Australii i Japonii co znacząco wpływa na ceny hoteli. W miejscowości tej zamiast ogromnej ilości hotelików za około 40 – 50 USD, do których przywykliśmy było mnóstwo willi do wynajęcia. Istotną różnicą były ceny wynajęcia owych willi. Ceny przyzwoitych willi, w przyzwoitych miejscach, zaczynały się od 300 USD za noc. Na taki wydatek nie mogliśmy sobie pozwolić, więc podkuliwszy ogony pojechaliśmy do Legian – kolejnego kurortu, troszkę bardziej na południe.

Hotel, wolne pokoje...?

Dochodziła już ósma co na Bali oznacza ciemną noc rozświetlaną światłami świateł, neonów i sztucznych ogni. Dzieciaki spływały nam po rękach, a kolejno odwiedzane hotele okazywały się w pełni zarezerwowane. Każda kolejna pytana osoba mówiła nam, że ani w Legian, ani w Kucie na pewno nie znajdziemy, żadnego wolnego miejsca w hotelu. Po kilku próbach, w nocy, udało się nam znaleźć jednak wolny pokój w hotelu, który w naszym kraju zostałby zakwalifikowany jako idealny przykład „czasów gierkowskich”. Hotel posiadał bowiem nieśmiertelną, maleńką windę z głośnym dzwonkiem, basen z niesamowicie zimną wodą, do którego nawet nasze dzieci bały się wejść, oraz łóżka tak wąskie, że ciężko było się na nich zmieścić dwóm osobom. Odrapana łazienka i zagrzybiony klimatyzator dopełniały całości obrazu. Nazajutrz bez żadnych skrupułów udałem się na poszukiwania lepszego miejsca.

Droga do Un's hotel - naszego ostatniego hotelu na Bali

Po kilkunastu próbach dotarłem do położonego bardzo blisko plaży, ale z dala od ruchliwych uliczek, bardzo miłego hotelu Un’s. Hotel posiadał przeogromne pokoje, wspaniałe, duże i wygodne łóżka, oraz basen, na którym postanowiliśmy spędzić kilka ostatnich dni do wylotu i pozwiedzać Legian / Kutę. I to wszystko za 62 USD za noc. Po blisko dobie lekkiej nerwówki w końcu mogliśmy się odprężyć i rozpocząć zwiedzanie balijskiego Trójmiasta.

W końcu możemy odpocząć i rozpocząć zwiedzanie... plaży w Legian

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s