Nury w Tulamben

W swoim życiu spotkałem wielu ludzi, którzy zgodnie twierdzili, że Indonezja posiada jedne z najlepszych na świecie miejsc do nurkowania. Tutejsze rafy są w o wiele lepszym stanie niż zdewastowane koralowce Morza Czerwonego, a bogactwo gatunków również pozostawia w tyle popularne wśród europejczyków destynacje w Egipcie czy Chorwacji. Postanowiłem to sprawdzić.

Wsadź paluszek do środka... proszę...

Nurkujemy wraz z żoną od roku 2000 kiedy to w trakcie naszej podróży do Gwatemali i Hondurasu zatrzymaliśmy się na maleńkiej wyspie Utila, na której zrobiliśmy nasze licencję. Ja później jeszcze dorobiłem się kolejnych stopni wtajemniczenia i zdałem sobie sprawę, że nurkowanie to jedno z tych hobby, które sprawiają mi ogromną frajdę. Dość szybko jednak znudziły mi się rybki i koralowce i od 2005 roku stałem się zagorzałym zwolennikiem nurkowania we wrakach. Żeby jednak obedrzeć mnie z nimbu tajemniczości dodam, że nurkuję zupełnie amatorsko, raz na ruski rok i na swoim koncie mam ledwo co 40 nurkowań (choć w różnych, ciekawych miejscach).

Części 120 metrowego USS Liberty

Gdy usłyszałem o możliwości nurkowania we wraku amerykańskiego transportowca USS Liberty, który zatonął trafiony japońską torpedą w 1942 roku u wybrzeży Bali, wspiąłem się na wyżyny elokwencji i siłą perswazji zmusiłem moje kochane stadko do tego, aby po powrocie z Lombok spędziły 2 lub 3 dni w „przeuroczym” Padangbai.

Ryba skorpion - prawie mnie cholera ukąsiła

Pierwszym zadaniem po przypłynięciu promem z Lombok (tym razem prom płynął jakoś szybciej) było oczywiście znalezienie hotelu. Trafiliśmy do nieźle wyglądających z zewnątrz domków w Billabong Villa. Jeśli ktoś kiedyś zawita do Padangbai to radzimy z daleka omijać to miejsce. I nawet nie chodzi nam o wygląd pokoików, łazienek czy zepsute klimatyzatory. Billabong Villa to miejsce pobytu wszystkich moskitów z całej okolicy. Urządzają sobie one orgię smaków żywiąc się krwią odwiedzających tłumnie to miejsce europejczyków, australijczyków i innych nacji. W całym Padangbai nie uświadczyliśmy tylu tych krwiożerczych stworzonek ile fruwało tylko po naszym pokoju. Ja w pewnym momencie zacząłem podejrzewać, że właścicielka tego przybytku jest hinduistyczną wyznawczynią krwawej bogini Kali i w ten sposób codziennie składa dary swojej bogini zapewniając sobie jej przychylność. Następne dwa dni spędziliśmy już w innym, znacznie bardziej przyjemnym miejscu, gdzie dziewczyny taplały się w basenie, a ja taplałem się w morzu. Przez ten czas udało mi się zrobić 4 nury. Dwa z nich były w Bloo (pisownia oryginalna) Lagoon niedaleko Padangbai, a kolejne dwa w Tulamben, we wraku USS Liberty.

Czy było warto?

Oceńcie sami… Oto cała galeria…

Bali, Tulamben diving, August 2012


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s