Jak to się zaczęło z mojej perspektywy – Asia

Gdy byliśmy jeszcze piękni i młodzi backpackerskie wojaże w dalekie krainy były naszym ulubionym sposobem na wakacje. W pierwszą wyprawę wybraliśmy się do Tajlandii i Malezji w… hm… 1995? Do dziś wspominamy z rozrzewnieniem kilkudniowy trekking w górach na północ od Chiang Mai, spanie w bambusowej chacie metr nad chlewikiem, czy mecz piłki nożnej z Indianami na klepisku zrytym racicami lokalnych świń. Do widoku i atmosfery domku za 8 $ / noc na sielskiej plaży wyspy Pulau Perentian wracamy za każdym razem, gdy przychodzi nam spędzać choćby tydzień w egipskim czy tureckim allinclusive z naszymi kilkuletnimi córkami.

Kiedy bowiem na świecie pojawiły się nasze pociechy zawór bezpieczeństwa lekko dał o sobie znać. Z większą rezerwą zaczęliśmy myśleć o wojażach po amazońskiej dżungli, wyprawie na wulkan w Gwatemali (który wybuchł nazajutrz po naszej wspinaczce) czy lepiance na plaży w Tulum w Meksyku, którą niemal nie zmiótł wprost do morza szalejący huragan.  Gdy zaczęło nam się wydawać, że z naszymi córkami (5 letnią Polą i 5 miesięczną Leną) będzie już się dobrze podróżować porwaliśmy się na eskapadę po cywilizowanym USA. No może nie po całych Stanach i nie do końca z plecakami, ale było to wyzwanie polegające na spędzeniu 2 tygodni w samochodzie campingowym wraz z naszymi przyjaciółmi – Agnieszką i Radkiem, oraz ich dwoma synami – 1-rocznym Antkiem i 4-letnim Benkiem. Kto ma dzieci ten wie, a kto nie ma, niech nam uwierzy, że sporym wyzwaniem może być przejażdżka 3 tys km z ośmioma osobami na 15 m2 samochodu typu camper. Objazd po parkach narodowych Nevady, Utah i Kalifornii udał się bardzo i szczerze polecamy to jako rozgrzewkę przed dłuższymi i mniej zorganizowanymi wyprawami.

Parę lat temu usłyszeliśmy o idei couchsurfingu i zapragnęliśmy wrócić do pełnych niespodzianek wypraw z plecakami, jakże wzbogaconymi dzięki nocowaniu u lokalnych mieszkańców odwiedzanych miejsc. Dopiero niedawno zorientowałam się, że już wiele lat temu, doświadczyliśmy takiego sposobu podróżowania, gdy w Sylwestra 1999 wybraliśmy się do zniszczonego huraganem Mitch – Hondurasu, z postanowieniem zrobienia certyfikatu PADI na malutkiej wysepce będącej mekką nurków – Utili. Na niespełna 2 km wyspie, na której koegzystowało kilkanaście lub kilkadziesiąt diveshopów, zajęte były wszystkie miejsca do spania… Cóż – high season, my friend! Na ratunek przyszła nam spotkana Polka – Matylda Pniewska – wówczas instruktorka nurkowania w diveshopie „Captain Morgan’s” www.divingutila.com, która namówiła właściciela owego przybytku, by odstąpił nam sypialnię w swoim domku na wzgórzu. Matylda obecnie posiada własne biuro turystyczne specjalizujące się w wycieczkach do Tanzanii i na Zanzibar www.zanzi-travel.com, a my wówczas staliśmy się szczęśliwymi couchsurferami na 5 lat przed powstaniem portalu www.CouchSurfing.com.

Klasycznego Couchsurfing’u doświadczyłyśmy razem z Polą w 2010 roku, podczas naszej plecakowej wyprawy do Grecji. Miałyśmy przyjemność gościć 3 dni u wspaniałej pary Anglików, którzy na emeryturze przenieśli się na Peloponez do 2 mongolskich jurt i tam właśnie przyjmują tabuny (niemalże) backpackersów. Było cudnie, chwyciliśmy bakcyla i od powrotu z Grecji zamarzyliśmy o prawdziwej wyprawie: nie całkiem zaplanowanej, dalekiej, z przygodami, a co ważne… z całą rodziną.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Jak to się zaczęło z mojej perspektywy – Asia

  1. Ludmiła pisze:

    Asiu,
    Tajlandia i Malezja to był rok 1998 październik/ listopad.
    Aż 26 dni spędziliście tam wraz z inną parą swoich przyjaciół- Ludmiłą i Tomkiem. Czyli nami 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s